Muchołapka w Ludwikowicach Kłodzkich

W Ludwikowicach Kłodzkich tuż u stóp Tajemniczej Góry Włodyka, w pobliżu tajemniczego Kompleksu Riese, którego częścią jest Podziemne Miasto Osówka wznosi się tajemniczy obiekt zwany Muchołapka. Tajemniczości Muchołapce dodaje fakt, że tuż obok niej, podczas II Wojny Światowej mieściła się fabryka materiałów wybuchowych Nobel Dynamit AG. Do tego Muchołapka leży na terenie byłej kopalni (kopalnia = podziemia) Vencelsus. Jak się to wszystko zamiesza wychodzi…  Lądowisko vrili.

Muchołapka 22 Muchołapka w Ludwikowicach Kłodzkich

I tu od razu umieszczę sprostowanie, bo pomyślicie sobie, że Dolnośląskiej Podróżnicy totalnie siadło na głowę (która de facto mnie dziś boli), to nie moje teorie, nawet w nie nie wierzę. To teorie Igora Witkowskiego, publicysty, który zajmuje się bronią i technologiami II Wojny Światowej, oraz ufologią… On także nadał tę piękną nazwę Muchołapka. Przepraszam, ale idei tej nazwy nie wytłumaczę, znaczenia też nie. Ale nie martwcie się, nigdy jej nie rozumiałam. Jedynie wiem, że miał być taki obiekt latający o wdzięcznej, a może dźwięczniej, nazwie dzwon (haunebu – nauczyłam się tej nazwy, gdy jeden z adminów pewnego forum przydzielił był mi takie hasło; vrill; v7…)

Muchołapka 2 Muchołapka w Ludwikowicach Kłodzkich
Tajemnicze grzyby na parkingu przed Muchołapką

Ba! Pan Witkowski nawet polemizuje z drugim Panem, publicystą na temat Riese, Romualdem Owczarkiem, który koniec Muchołapki wieszczył na łamach czasopisma Odkrywca w grudniu 2006 roku.  I chwała Panu Romkowi za to, gdyż w swoim artykule przedstawił był dokumentalne dowody, czym Muchołapka jest i właściwie nic więcej dodawać nie trzeba. Dokumenty są w Archiwum Miejskim we Wrocławiu, sama je oglądałam. Te które umieścił Pan Romek i jeszcze kilka przedwojennych, na których widnieje Muchołapka, która niczym innym nie jest jak zwykłą chłodnią kominową, podobną jak w Siechnicach, Brzegu Dolnym i wielu innych miejscach w Polsce. Zresztą polecam znaleźć ten artykuł w sieci, to nie problem, wystarczy szukać w google.pl frazy Odkrywca 12/2006.

W ogóle z dziewczynami z grupy na Facebook Tajemniczy Dolny Śląsk  zrobiłyśmy mapę chłodni kominowych vel Muchołapek robiąc sobie z tego niezłe żarty. Muchołapkę ludwikowicką oznaczyłyśmy jako Muchołapkę Matkę, reszta to Muchołapki Córki 😉 Tak myślałyśmy, że może ułożą się one w jakiś wzór na mapie… Ale nie ułożyły, zresztą spójrzcie:

Loading map...

loading Muchołapka w Ludwikowicach Kłodzkich

Hitem jest jedna z Muchołapek, na którą trafiliśmy razem z Przemysławem po obejrzeniu zachodu słońca na Radkowskich Skałkach. Ale nic tam poza świetlikami nie lądowało, ale wiecie co? Przemek złapał dla mnie świetlika i po raz pierwszy widziałam to to z bliska. Rewelacja! Bajka! 😀

Muchołapka 1 Muchołapka w Ludwikowicach Kłodzkich
Muchołapka w Radkowie 😉

Wstyd się przyznać, ale zajmując się tematem Gór Sowich od 2007 roku, dopiero w ubiegłym podjechałam z Przemkiem do Ludwikowic.

Muchołapka jest zagrodzona i jest elementem Muzeum Molke, które w ofercie za 12 zł pokazuje wystawę czołgów, amfibii (które co jakiś czas można od nich odkupić na AllegroMoto) i parę plansz i cegieł w podziemiach. My zrezygnowaliśmy po przeczytaniu plansz, co można robić za dodatkową opłatą:

Natomiast nam najbardziej podobały się rzut nożami i układanie wieży ze skrzynek 😀

Niestety muzeum nadal sprzedaje bzdury i tajemnice, których nie ma, ale jak wiadomo… Tajemnice się sprzedają najlepiej – mam wrażenie, że zaczynam się powtarzać.

Muchołapka 29 Muchołapka w Ludwikowicach Kłodzkich

Jeśli znacie lokalizację jakiejś Muchołapki, której nie ma na mapie, piszcie!

Próbowaliście wejść na forum na to hasło? Po ptokach, po roku zmieniłam 😉

75 thoughts on “Muchołapka w Ludwikowicach Kłodzkich

    1. Leon Twój wpis wywołał burzę bo był konkretny i demaskujący tą głupotę którą stworzono w tym miejscu. Po to żeby zrobić tunel wejściowy do kanałów technicznych rozwalono infrastrukturę chłodni kominowej i w tej chwili nikt już nie udowodni, że to była chłodnia kominowa (a była i była w użyciu), chyba, że posiada się dokumentację.

      1. Tak zwana muchołapka była na terenie Brzeszcz,lata 63-68 ,bawiliśmy się tam jako dzieci,oczywiście pozostałość po wojnie .W niedalekiej odległości konstrukcja hal żelbetowych dla potrzeb elektrowni ,do dziś istniejące zaadoptowane na hale prywatnych firm.Latające spodki ,gratuluje wyobrazni t/z badaczom historii.

  1. Na 80% uważam, że to miała być chłodnia kominowa, ale jest ale…
    Też dopiero niedawno /sierpień/ byłem w Ludwikowicach, ale odżałowałem 12zł na bilet i było warto – polecam. 40 minut zwiedzania i słuchania młodej przewodniczki, parę smaczków się dowiedziałem. W podziemiach wrażenie robią, grube, jak przedramię, kable wysokiego napięcia. Takie same szły pod „muchołapkę” – po co skoro to chłodnia ? Powinny iść raczej rury do chłodzenia wody technologicznej z elektrowni. Druga wątpliwość to jej rozmiar – gdyby ją ukończono, miałaby ze 100m wysokości, czyli duużo więcej niż inne! /no i ma o jeden słup więcej niż inne, klasyczne/. Poza tym, po co ją budowano, skoro jedna chłodnia już tu była, a mocy elektrowni nie zwiększono ? Przewodniczka pokazała nam przygotowane otwory z dynamitem w „muchołapce” – po co taki nieukończony szkielet miano by wysadzać ?
    Przyjemnie było zrobić sobie fotkę na tle oryginalnej budowli. Nie jestem pewien formuły tej strony w sprawie fotek – czy tylko swoje zamieszczasz. Jeśli chcesz mogę parę uzupełniających podesłać.

    1. W Podziemiach Osówki czy Rzeczki, też są bardzo grube kable, ślady po odwiertach na materiały wybuchowe. Tam jakoś nikt sensacji nie szuka, pomimo że dokunentacji technicznej brak. Tu dokumentacaj techniczna się zachowała, nie tylko ludwikowicka, więc sprawa jest jasna a nie sensacyjna.

  2. nie chce mi sie juz nawet wykpiwac tych idiotyzmow Igorka a on moglby juz przestac lansowac te teorie bo juz sie po prostu osmiesza. Laze po sowich i Riese 20 lat, rozne glupoty slyszalem / widzialem ale to bije na glowe wszystko. Zglaszam kolejną mucholapkę na terenie KWK Knurów – pewnie stad startowali nazi-ufole przebrani za górników 🙂

  3. Jako wpółtwórca mapy, powiem jedno – dawno tak dobrego tekstu nie czytałam, ubawiłam sie po pachy, na moim profilu po udostepnieniu dalej toczy sie dyskusja. Aż mi się zachciało isc w las i odwiedzić kędzierzyńską Muchołapkę na terenie Zakładów Azotowych. Co do burzy na temat… wywołałaś 😉 bo cięzko jest ludziom zmienić tok myslenia, jak kochają rzeczy nieziemskie!

  4. Jusif, sorry, ale Ty na prawdę wierzysz w te baje?? Trzeba było się wybrać tam wcześniej, kiedy nie było kabli, nie było dynamitu i innych pierdół. Niestety, jest coraz większa komercha w Riese i miejsca które powinny być traktowane jako miejsca kaźni zamieniają się w lunaparki…
    Uważam że bardzo dobrze, że powstają takie artykuły, które prostują coraz to nowe rzeczy. Ludzie marnują swój czas na słuchanie bajarzy, albo na wymyślanie tych bajek, zamiast mierzyć się z poważniejszymi tematami.
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie 😉

    1. Przecież napisałem, że w 80% nie wierzę. Do tego 10% zostawiam sobie na tajemnicę i 10% na ww. zastanawiające argumenty (kable, wielkość obiektu, itp.).

  5. Poczytajcie sobie trzeci tom książki Bartosza Rdułtowskiego pt. „Ostatni sekret Wunderwaffe”. Jest w niej cały obszerny rozdział o Muchołapce. Autor znany z tropienia legend i wyjaśniania wojennych zagadek metodycznie obala wszystkie zmyślenia i bajki autorstwa Igora Witkowskiego czy Joanny Lamparskiej, która wytrwale powtarza to, co zmyśli Pan Igor. W książce jest też bardzo wartościowy rozdział o tym, jak Pan Witkowski stworzył legendę o „Dzwonie” i projekcie die Glocke. Warto przeczytać. Szczęka opada!

  6. Przeczytałem tą relację z Ludwikowic i przyznam szczerze, że zastanawiam się mocno nad tym co autorka miała na myśli i co chciała nam przekazać. Bo to ani przewodnik turystyczny ani analiza historyczna. Być może coś na pograniczu baśni i odmiennych stanów…. No cóż, powodzenia w podróżach 🙂

    1. Z dotychczasowych wpisów autorki raczej jasno wynika, że celem blogu jest pokazanie miejsc wartych zobaczenia na DŚ a nie tworzenie jakiś przewodników. Więc albo trzeba się zapoznać z pozostałymi wpisami albo popracować nad czytaniem ze zrozumieniem… Co do baśni też się nie zgodzę. Z resztą bardzo dobrze że coraz więcej jest rozsądnych głosów. Już wystarczy bajek opowiadanych przez Kwietnia i jego kolegów.

      1. Być może ten poziom wypowiedzi nie jest na moim poziomie IQ, nie twierdzę, że jest on wysoki, ale cóż Olu, poziom sarkazmu winien być równoważny do poziomu wiedzy.
        Zatem trzymając się meritum sprawy spodziewałem się czegoś na wyższym poziomie niż tylko sarkazm.
        No ale z tego co widać w sieci, to byle wpis chwyta niczym wiatr w żagle, tu liczyłem na więcej niż tylko półsłówka i niedokończone myśli. Wiem, że pustaków w sieci nie brakuje co chwytają takie durne wpisy jak na Fejsie i żyją tym jak własnym życiem.
        Autorka podróżniczka nie należy do tuzinkowych osób, więc spodziewałem się czegoś lepszego, zawiodłem się, takie jest moje zdanie do którego mam prawo.

          1. Droga Olu widzę, że masz wielkie mniemanie o swoim IQ, ale wiesz jest coś, do czego trzeba mieć super IQ, to jest przekaz podprogowy a widzę, że Ty go nie zrozumiałaś 🙂

        1. Akurat onibusku Ola muchołapką zajmowała się, gdy ja na chleb mówiłam beb, a Ty nie wiedziałeś co to Góry Sowie 😉

          1. A co to ma do rzeczy?
            Proponuję zapoznać się z konwencją Dolnośląskiego Podróżnika. Ba, z opisem tej strony.
            Dolnośląski Podróżnik – to najlepszy przewodnik po Dolnym Śląsku. Tu znajdziesz opisy ciekawych miejsc.
            Jest kierowany do ludzi z całej Polski i świata i tacy tu zaglądają 🙂
            Jeśli szukasz rozwiązania eksploracyjnych zagadek zapraszam na stronę:
            http://riese-inne.blogspot.com/
            lub do poczytania literatury Gór Sowich, do kontaktu z Justifem – ciekawe rzeczy ma na fejsbookowym profilu.
            Tu eksploracji nie znajdziesz.

            Ps. Na Twojej stronie w temacie Muchołapki jest trochę zdjęć, opisu brak 😉 Do dopiero niedopatrzenie z Twojej strony 😉

          2. Ty się już o moje IQ nie martw. Jest na takim poziomie , że sarkazm od wypisywanych w necie głupot potrafię odróżnić. Jeżeli Ty masz z tym kłopot , cóż nie mój cyrk i nie moje małpy.Czytają Cię , co piszesz w komentarzach pod tym artykułem doszłam do wiosku ,ze bajka o Muchołapce , UFO i innych pierdolach bardziej Ci pasuje, niż szara mniej ciekawa rzeczywistość.

          3. Widzę Olu, że masz duże problemy ze zrozumieniem tekstu pisanego, ale uwielbiasz konfabulację. No taki trybun ludowy na blogu niczym Joanna d’Arc. Zanim zabierzesz głos przeczytaj ze zrozumieniem, bo widzę, że uwielbiasz klepać w klawiaturę bez sensu i bez celu, najważniejsze, żeby zaistnieć, typowy odruch fejsowy. Wiem, wiem nie uznaję fejsa więc mnie nie ma na tym świecie, ale cieszę się z tego bo fejsiarzy uważam za ……
            A co do chłodni kominowej to mam swoje zdanie, zresztą tu również wyrażone, ale jakoś do Ciebie to nie dotarło, bo za bardzo masz parcie na szkło, tylko nie bardzo rozumiem to jest Twój blog czy Michaliny. Bo mam nieodparte wrażenia jakbyś chciała wieść tu prym, oczywiście udowadniając rzekomo wszystkim jaki masz monopol na wszystko, nie mylić z prawdziwym monopolem 40% 🙂

  7. Muchołapka jak sama nazwa wskazuje służy do łapania much. Teorie spiskowe dotyczące UFO są fantastyczne. zastanawiam się jak człowiek rozumny może w ogóle na coś takiego wpaść. Nawet sam ś.p. Lem nie wymyśliłby lepszej. Ja wiem że ludzie wierzą w to co się im poda a kłamstwo powtarzane 1000 razy stanie się prawdą. Mnie ostatnio rozwalił niejaki Pan Kwiecień twierdząc że w Krakowie kopiec Kościuszki jest połączony tajnym tunelem z Błoniami i Wawelem. Gratuluję. Chętnie dałbym mu kilof i łopatę i kazał wykuć taki tunel ( o szklanych trumnach nie wspomnę ) . „Muchołapka” to nic innego jak podstawa chłodni kominowej a Ufo to nic innego jak testowane po wojnie rakiety V1 i V2 przez ruskich na wyspie Uznam i w USA. Proponuję poczytać trochę historii a nie tylko fantastyki rodem z kopciuszka. Ciekawe dlaczego we Włoszech ufo nie było , dlaczego nie było w australii a pojawiło sie w Europie i w Stanach i patrzcie jaki zbieg okoliczności – latało do końca zimnej wojny. Potem kosmici się po obrażali na nas i wylecieli do domu.

    Wunderwaffe to nie było nic innego jak bomba atomowa , której na szczęście ten wąsaty debil z zachodniej naszej strony nie zdążył wyprodukować . Amerykanie całą technologię razem z ruskimi zwinęli Niemcom . Różnica tylko polegała na tym że Amerykanie dbali o naukowców a Ruscy wysyłali ich na wczasy na syberię.

    Wracając szybko do muchołapki – Wiek XX to już nie był wiek Łyska z pokładu Idy i do wydobywania surowców rozpoczęto używać maszyn. Kopalnię wacław zalano bo było w niej zbyt dużo metanu i nie chciano aby biedaszyby powodowały kolejne tragedie wśród ludności. Nie zalano jej bo schowano tam złoto czy korale ale dlatego własnie aby zapobiec tragedii. Generalnie za to co zrobiono na terenie Ludwikowic to pomysłodawcę wsadziłbym za kraty. To samo tyczy się herezji jakie opowiadają speudo-przewodnicy w dostępnych dla turystów sztolniach. ZA TO POWINNY BYĆ KARY FINANSOWE. To już nawet Pan M. z ugrupowania Pana K. aż taki głupi nie jest. Chętnie podyskutuję na ten temat bo jestem przeciwny fałszowaniu historii , uczenia bzdur dzieci i niszczenia moich ukochanych Gór Sowich. jestem przeciwny bo zaraz jakiś debil postawi mi na Rynku w Krakowie tesco i każe go wpisać w rejestr zabytków bo Jagiełło w nim zakupy robił.

  8. Kochany Ty mój onibusek, ( szkoda , że nawet imieniemiem się nie podpiszesz 😛 ) Konfabulacja to takie trudne słowo, i zarazem jednostka chorobowa ,nie wiem czy wiesz co dokładnie oznacza , ale doskonale pasuje do bajek głoszonych o Muchałpace.( ponieważ niektórzy chorobowo wierzą w te bajki). Ola nie ma parcia na szkło i nie klepie co popadnie w klawiaturę , bo drze łacha z tematu UFO , kosmitów i Wielkich Dzwonów , Ola racjonalnie mysli i opiera sie na faktach . Sorry jakt y bładzisz po kosmosie i wylądowałeś jak mucha w lapce , to już Twój problem nie mój. I nie uzywaj trunych słów nie znając ich znaczenia . The End Ps. Ty masz swoje zdanie ja mam swoje, Ciebie moje nie intersuje , więc mnie nie interesują twoje teorie kosmicze – proste ? 🙂 Miłego dnia .

  9. A na końcu muchołapki siedzi skrzat z dzbanem złotych monet bo mu sie pod tęcza znudziło. A tak uprzedzając cios jaki mi może zostać zadany cytuję najbardziej durną stronę , która tym razem jednak opisuje w miarę prawidłowo wyposażenie kopalni Wacław :

    Kopalnia była w pełni zelektryfikowana. Pod ziemią pracowało 25 wrębiarek, a przewóz urobku i skał płonnych odbywał się kolejką. Węgiel transportowano rynnami wstrząsowymi i przenośnikami taśmowymi. Wentylację zapewniały wentylatory o łącznej wydajności 9000 metrów sześciennych na minutę. Kopalnia miała również zmechanizowane składowiska naziemne i nowoczesny osadnik. Kopalnia była połączona pomostami i kolejką łańcuchową z zakładem przeróbczym[6].

    Wysoki stopień mechanizacji pozwalał na produkcję grubych sortymentów węgla. Z miału węglowego, po wysuszeniu i wzbogaceniu, produkowano brykiety[6].

    Więc chłodnia kominowa chyba jednak była potrzebna 🙂

    1. No właśnie;-) Po co tak się kłócić ? Obiekt wzbudza niezdrowe emocje….więc pewnie to całkiem zwykła chłodnia nie jest!…A poważnie mówiąc jej wyjątkowość polega na dość nietypowym miejscu …I narosło sporo różnych legend….Tym bardziej że w sami Niemcy rzeczywiście prowadzili w czasie wojny szereg różnych eksperymentów z bronią, oczywiście tajnych więc i dokumentacja nie zawsze jest kompletna i dla współczesnych ludzi taka budowla mogła się wydać bardzo tajemnicza…. Nie dziwi więc moc przypuszczeń i domysłów…Nie dziwi też aż tak bardzo lekko sztuczne podtrzymanie tej tajemniczości …To przecież jak legendy o duchach w starych zamkach….Kto wie gdybym nie mieszkał akurat w Kędzierzynie-Koźlu to pewnie nie znał bym podobnych konstrukcji i również uległ bym legendzie….
      A nie można też do końca wykluczyć nie mając kompletnej wiedzy i dokumentacji czy ta konstrukcja nie była wykorzystywana jakoś nietypowo…zaadoptowana do innych celów….skoro istnieje możliwość to dlaczego nie? Niemcy byli i są praktyczni…Do czegokolwiek fundament miał służyć jest na swój sposób wyjątkowy zarówno rozmiarami jak i wspomnianą nietypową lokalizacją….Ale jestem przekonany, że akurat UFO nie ma z tym nic wspólnego…..;-)

      1. jedyna osoba ktora powiedzialas cos z glowa tutaj!!!!
        nikt z was ani nikogo procz samych niemocow nie wie tak naprawde co tam bylo czy mialo byc.
        to ze wyglada to jak chlodnia nie znaczy ze nia byla…. niekt tego nie wie,.. sam nie jestem zwolennikiem teori spiskowych itp raczej chodze twardo po ziemi i oczekuje dowodow.
        nigdy nie bylem tam ale wybieram sie sam zobaczyc w tym roku… gdzie jakies rury z woda gdzie jakis obieg itd??? moze poporstu nie zostaly jeszcze dobudowane?? i te kable… to nie trzyma sie kupy jesli miala by byc tam woda…. prawdopodobnie juz nigdy sie nie dowiemy co tam bylo i do czego to mialo sluzyc…. Fakt bajek o napedzie grawitacyjnym i ufa juz nie mogoe sluchac…. czemu takiego napawdu jeszcze nie ma skoro prawie byl 70lat temu??? a owczesna technika w porownaniu do tej teraz to jak noc do dnia…. nie chce sie klocic ani z nikim sprzeczac bo nie o to chodzi…. ale ja sam nie wierze w to ze to byla chlodnia…. czy miala byc…..

  10. Łał, wracam a tu powrót „muchołapki”. Do muchołapek dodał bym jeszcze parę stojących w Wałbrzychu, o których kto mało wie i nie mówię o tej widocznej z sataelity :). Oraz tych stojących w Krakowie.

    Sprostował bym także wypowiedz Oli ponieważ po wybuchu metanu co jest mocno udokumentowane wraz z opisem na jakim chodniku się to wydarzyło, jaka była prędkość wyrzutu skały i ile wyrzuciło itp. Kopalni nie zalano ze względów bezpieczeństwa tylko zaprzestano wydobycia.

    Więc wynika z tego że była możliwość adaptacji jej do innych celów co też wojsko uczyniło.W jakim zakresie dokonano adaptacji tego do dziś nikt nie wie. Kopalnia została dopiero zalana przy wycofywaniu się z tych terenów

    Chciałbym też dodać że złudnym jest osąd jakoby chłodnie służyły tylko w elektrowniach. Jak pokazują materiały kolegów z Niemiec chłodnie stosowane też były w sporych ilościach przy testowaniu silników i tu jest zagwozdka gdyż początkowo planowana chłodnia elektrowni mogła posłużyć innemu celowi.

    Jak wiemy scyzorykiem możemy pokroić chleb lecz też wystrugać patyk pod kiełbaskę na ognisko. Więc jeśli kupimy sobie scyzoryk do chleba a zajdzie taka potrzeba to zmienimy jego przeznaczenie i utniemy nim kijaszka, a jak trzeba zrobić z puszki kubek do kawy to też go użyjemy w tym celu ( czyż nie ?? Makartina coś o tym wie 🙂 )

    Tu można oglądnąć sobie ostatnie wystąpienie Tomka Jurka z Książa na temat „oczyszczalni” w Książu. Bo temat ciekawy i może być rozwojowy ponieważ za dużo mamy poszlakowych informacji o badaniach nad atomem w miejscach o promieniu ok 100-150 km od Wałbrzycha (wide Polkowiczki.).Na tym Książańskim wystąpieniu Tomek nie wspomniał o postumentach jakie się znajdowały nad „oczyszczalnią” ale to już odrębny temat.

    Dlaczego o tym wspominam? ponieważ poruszył tam temat Ludwikowickich kostek zalutowywanych w pojemnikach. Jeśli trafiło by się na ślad tych kostek to może jego domniemanie o kostkach uranowych ma coś na rzeczy.

    Tak więc jak by się nie spierać „Muchołapka ” jest chłodnią kominową, a do czego to może kiedyś się dowiemy :).

    1. Oki , ale to nie ja pisalam o metanie i zagrożeniem wybuchem ,Choc takową wiedzę mam.Kilka km, od mojego miejśca zamieszkania, stoi na terenie zakładów chem, taki sam obiekt ( znacznie mniejszy) jej się jakoś cudownych mocy nie przypisuje, moze dla tego ze zakłady te dalej prężnie dzialają .Lubię dyskusję, lubię inne opinie , czasmi nawet zdanie zmienię , ale błagam niech mi nikt nie wciska rzeczy niestworzonych,wymyslonych czy urojonych za prawdę,Bo teoria na temat , a prawda to wieka różnica.

    2. Wojtek, co Ty mówisz, jak się „kiedyś dowiemy”. Nie musimy czekać na wyjaśnienie zagadki chłodni kominowej. Świadomie nie używam słowa „muchołapka” bo to totalna bzdura. Jeszcze wszystkiego nie zniszczono, więc ślady obiegu chłodzenia są, co prawda zniszczono basen wyrównawczy, podziemia pomp i obsługi ale pozostała dokumentacja fotograficzna, pozostała dokumentacja rozbudowy elektrowni i zdjęcia lotnicze, a warto zerknąć na te sprzed 44-45, bardzo ciekawe i wtedy zmieni się zdanie co do metryki znajdującej się a AP.
      Tylko na temat chłodni trzeba rozmawiać ze specjalistami (wiesz o kim mowa), którzy byli na miejscu i badali obieg chłodzenia. Dobrze, że została dokumentacja fotograficzna bo teraz ten cyrk zniszczył wszystko co było infrastrukturą wokół tego obiektu.

      1. Dodać należy, że chłodnia kominowa była w pełni funkcjonalna i połączona z elektrownią a pracowała już w 1938 r. Nikt nie pofatygował się sprawdzić połączeń rurociągowych pomiędzy elektrownią a chłodnią tzn. pozostałości po tych połączeniach.

      2. Piotrek, ja doskonale wiem że to chłodnia, i znam zdanie Kazia. Lecz wiem też że Victoria po wojnie oddawała nadwyżki mocy na Czechosłowację. I tu rodzi się pytanie, jeśli mamy elektrownię w Ludwikowicach i elektrownię w Wałbrzychu przemysł funkcjonuje, są nadwyżki mocy, nie ma rozbudowy elektrowni w Ludwikowicach a startuje nowa chłodnia w momencie zamknięcia kopalni ??.
        Czyli z powodu zamknięcia kopalni zmniejsza się zapotrzebowanie na energię a jak mówisz rusza nowa chłodnia. Czy czasem tu coś nie pasuje ??

        1. Wojtek ona nie startuje z chwilą zamknięcia kopalni, jak wiesz po wybuchu i upadku na nowo została otwarta, wtedy już zagrożenia nie było 🙂 Jak może zwróciłeś uwagę jedna z tych małych starych chłodni została rozebrana jej funkcje przejmuje ta duża. To jest po zakończeniu modernizacji elektrowni i zwiększenia jej mocy. A wszystko dzieje się za funkcjonowania kopalni, inna sprawa do czego przygotowywano ten teren w 1938, wynika, że do tego co tam jest, bo metryki budynków świadczą o przygotowaniu w tym czasie wielkiej fabryki. Nie na darmo robi się wjazd kolei normalnotorowej pod ziemię i wielką rampę do tego. Z tego co zbadaliśmy serce fabryki miało potężne zasilanie z elektrowni na dodatek wyposażone było również w generatory awaryjne i centralne ogrzewanie, rozprowadzenie sieci energetycznej i co do dzisiaj jest widoczne, gdyż szło w kanałach ziemnych. Tak więc zapotrzebowanie na energię wzrasta, nie maleje bo projekt kompleksu zbrojeniowego jest już prawie ukończony, a plany przewidywały jego dalszą rozbudowę. Zwróć też uwagę na magistrale WN, które rozchodzą się z elektrowni, zasilały one też Rzeczkę.

          1. Czyli to co piszesz jest kolejnym zaprzeczeniem wszelkich teorii nadprzyrodzonych. Duża moc + świetny transport + odpowiednie budynki = produkcja seryjna.

          2. Żadnych nadprzyrodzonych mocy tam nie było 🙂 Po prostu fabryka zbrojeniowa. Inna sprawa czym się tam zajmowano, bo w stosunku do elaboracji, mielenia i produkcji kostek, świadectwo dają same budynki i sposób ich wewnętrznego i zewnętrznego zagospodarowania (kierowanie siłą wyrzutu w przypadku bumm) i sieci elektrycznej (są na to pewne normy) ale jest tam trochę zagadek dość skomplikowanych a wykończenie pewnych budynków świadczy o technologi jakiej wtedy nie stosowano na masową skalę. Czyli stworzono wymogi pod coś co wymagało takich rozwiązań, które były unikatowe w świecie.
            Co do chłodni kominowej to szkoda, że nawiedzeni nie dotarli do zdjęć chłodni z lat 50-tych, jeszcze widać jak ona wyglądała i jest świadectwem, że pracowała i to intensywnie w systemie chłodzenia na potrzeby elektrowni.

      3. Co do metryki powstania chłodni to nie będę zdania zmieniał bo ja znam termin w której stała już chłodnia :), nie muszę mieć zdjęć bo są datowane niemieckie plany, ale na ten temat to zamiast siedzieć cicho wypowiedzieć by się mogła Makartina.
        Nie będę kradł Jej tej „Śmietanki i splendoru” :-).

    1. 🙂 Zywy sie może tylko pomylić 🙂 Wiesz co mnie wkurza , odpłatnosc za wysłuchiwanie tych bajeczek, niby nie trzeba, to wolna wola. Tylko to manipulacja : 75% tych którzy płacą, po wyjściu mysli że zapłacili za prawdziwa i jedyną prawdę .

  11. Spox OKI tu można tylko podbudowac swoją wiedzę i podyskutować. jedno mnie tylko zastanawia co do twojej wypowiedzi – jeżeli ( co jest udokumentowane ) w kopalni wacław było duze stężenie metanu powodujące katastrofy i śmierć górników to w jaki sposób miały być tam testowane silniki ? Nie jest to pytanie zaczepne tylko życiowe. Przecież każda iskra mogła doprowadzić do tragedii. Z tego co mi wiadomo ( mogę się mylic bądź moje źródło może byc niewiarygodne ) po wojnie próbowano osuszyć kopalnię i rozpocząć ponowne wydobycie. Wycofano się jednak z tego pomysłu bo było to zbyt niebezpieczne.

  12. Silniki nie musiały być testowane w kopalni na dole i na pewno nie były. Oczywiście próbowano po wojnie osuszyć lecz się nie udało. Ja tylko się odniosłem do wypowiedzi w kontekście zalania kopalni w celu cyt :

    ” Kopalnię wacław zalano bo było w niej zbyt dużo metanu i nie chciano aby biedaszyby powodowały kolejne tragedie wśród ludności. Nie zalano jej bo schowano tam złoto czy korale ale dlatego własnie aby zapobiec tragedii. ” .

    Sprostowałem i nic więcej :).
    Co do bieda szybów to jeśli miałyby takie powstać to nie na terenie samej kopalni, lecz na wychodniach węgla które się znajdują w lesie, idąc z Ludwikowic w kierunku Sowiny.

  13. Jasne i bardzo dobrze 🙂 Wiem czego poszukam ….. ale to trochę potrwa. Poszukam alianckich lub niemieckich zdjęć lotniczych w archiwum. Może akurat się trafi ten teren. W zasadzie Sowie były strategicznym miejscem jak chodzi o wydobycie surowców a z tego co pamiętam w tamtym rejonie przelatywały Amerykańskie bombowce z pomocą dla Warszawy – tu jednak nie jestem w 100% pewien

  14. To można sprawdzić na mapach Luftwaffe, ale ja nie o samolotach i zdjęciach. Jest niemiecka dokumentacja Ludwikowic, jest datowana więc nie widzę powodu gdybania kiedy co powstało. Ponieważ tam pisze czarno na białym że to chłodnia kominowa, a datowanie tych dokumentów to nie czas sporządzania dokumentacji przez Rosjan i Polaków z 1945r :).
    Tym samym ktoś kto tej dokumentacji nie widział może tworzyć różne teorie, mógł nawet jako dziecko tam biegać z wiaderkiem i łopatką i bawić się kamykami, ale i tak nie wie ani co było nad ziemią a tym bardziej pod ziemią. Może słuchać też swoich dziadków co przybyli zza Buga po wojnie i snuć mądrości ” Gwiazdy Nowej Rudy” :-), może sobie nawet kalkulatorem zrobić milion zdjęć swojej narcystycznej facjaty na tle paru cegieł lub dziury w ziemi. I co z tego?, dokumentacji i tak nie widział, i nie zobaczy :-).

  15. Nie zaglądałem tu od września, a tu taka dyskusja się przetoczyła. Dalej uważam, że warto było zapłacić za bilet i w wersji popularno-turystycznej usłyszeć „lajtową” historię tego miejsca. Większości to wystarczy, kto będzie miał niedosyt – doczyta. Nazwą „muchołapka” nie brzydzę się, tak samo jak nikt tego nie robi dla „kasyna” i „siłowni” na Osówce (nota bene po wojnie nazywanych odpowiednio „zamkiem Hitlera” i „wyrzutnią”). Nic to nie mówi o funkcjonalności zarówno tego jak i tamtych obiektów, ale od razu wiadomo o jaki obiekt chodzi i tyle.

  16. Takich budowli jest wiele w Polsce i poza granicami. Po prostu wodę techniczną chłodzącą różne pracujące i nagrzewające się urządzenia, maszyny, generatory w elektrowniach i fabrykach chłodzi się m.in. w chłodniach kominowych (wymiennik ciepła) i tyle. Mnie zaciekawiło że w tunelu kierującym się do „muchołapki” w ścianach są ceglane półki (9) na których powinny leżeć rury z wodą techniczną, a są … grube kable trój-żyłowe (jakieś 3 x 20mm2. Jakie moce i po co przenosiło 8-9 takich kabli ? Czy ktoś z czytających może potwierdzić lub zaprzeczyć, że te kable były zanim obiekt został przygotowany do zwiedzania ? Przewodniczka mówiła, że były wcześniej, ale czego się nie robi dla turystów.
    P.S. I dlatego, że mogłem porobić sobie trochę ciekawych fotek pod ziemią, nie żałuję, że kupiłem bilet.

    1. Były wcześniej. Ale trzeba wiedzieć o czym zwiedzający nie są informowani że po lewej stronie za chłodnią była wielka kotłownia. Komin tej kotłowni na przełomie lat 70 – 80 z powodu zagrożenia został przewrócony za pomocą materiałów wybuchowych. A sama kotłownia powoli była rozbierana na cegły i złom. Rozbiórka kotłowni miała swoją ofiarę śmiertelną, sprawa była dosyć głośna gdyż pozyskujący cegłę prawdopodobnie pracował dla jednego z ówczesnych notabli. Sam korytarz z kablami prowadził po zboczu do samej elektrowni. Podobne korytarze prowadziły od elektrowni do budynków mieszkalnych na przeciw elektrowni. Budynek przy ulicy Fabrycznej 29 ten na wzgórzu był całkowicie zelektryfikowany, tak ze w roku 1963 kiedy zamknięto elektrownię i wyłączono kotłownię trzeba było mieszkania tego budynku wyposażyć w kominy bo nie było już centralnego ogrzewania. A wracając do kabli to trochę ołowiu z tych kabli sprzedałem z moimi kolegami na złom :).

  17. Byłem tam zanim obiekt przerobiono na trasę i kabli nie pamiętam, ale odkopano dużą część podziemi, więc w innych częściach mogły one być.

  18. To roboczo przyjmuję, że te 8/9 kabli było i szło w kierunku Muchołapki. Są dowody na połączenie z potężną elektrownią obok. A skoro tak to, POFANTAZJUJMY. 😉
    Na konstrukcji betonowej podobnej do chłodni kominowej Niemcy umieścili … radar PPI. Tu jego fotka: http://www.radarworld.org/images/scans/panorama.jpg
    A skoro można było zamontować radar, równie dobrze można było zamontować każde inne, energochłonne urządzenie.
    Pomysł z forum Stowarzyszenia ODYN

  19. na terenie dawnych zakładów Wfma w Łodzi
    https://goo.gl/maps/YmWY9
    jest taka taka spora chłodnica

    przez 3 lata widziałem ją z okna w pracy i nigdy nic na niej nie wylądowało 🙂
    ale
    „za komuny” jak opowiadała sąsiadka stryjecznej ciotki mojego kolegi 🙂 to „Panie w tych zakładach to one w nocy produkowały tam takie rzeczy … :-0

  20. Co do tego ze miala to byc chłodnia to raczej nie ma watp[liwosci,ale czy pomysleliscie ze kable idace do niej celowo zostaly tam poprowadzone,prawdopodobnie miala dzialac na zasadzie wiatrakow osadzonych poziomo na jej budowie napedzanych energia elektryczna,a patrzac na odkryte juz chodniki Riese i ich wielkosc,przy czym mialy byc ze soba połaczone ,potrzeba byla na doprowadzenie powietrza do ich wnetrza itd.

  21. jur, dzisiaj doczytałem. Jakie znów wiatraki ? powietrze pompują sprężarki, A gdzie Ludwikowice a gdzie reszta Riese?. Ten radar to ciekawa sprawa.

  22. Mieszkałem na ul. Fabrycznej na przeciw elektrowni od 1958 roku.do roku 1985. W tym czasie w roku 1963 elektrownia została zamknięta, to samo stało się z elektrownią Skałeczno w Ścinawce Średniej. W elektrowni Ludwikowice do czasu jej zamknięcia działały dwa parowe generatory, do nich przyporządkowane były dwie chłodnie kominowe usytuowane tuż przy elektrowni. Z tego co wiem i widziałem na własne oczy w budynku elektrowni było przygotowane miejsce dla trzeciego generatora i zapewne dla niego przygotowana była następna chłodnia. Trzeci generator nigdy nie został zabudowany. W latach mojego dzieciństwa w czasie gdy elektrownia działała w okresie letnim w zbiorniku chłodni ( głupia nazwa Muchołapka)kąpaliśmy się, tym bardziej ze woda była zawsze ciepła. Bardzo długo na jednym z filarów konstrukcji chłodni był umieszczony napis „kąpiel wzbroniona”. Basen chłodni ma też swoją ofiarę utonięcia, nie będę podawał nazwiska ofiary , ale jest to fakt do sprawdzenia. W późniejszym czasie po roku 1970 na terenie przyległym do chłodni działo przedsiębiorstwo produkujące pustaki z szlaki pozyskiwanej z hałdy powstałej z spalanego węgla w elektrowni. Szlaka z hałdy po elektrowni była wysyłana wagonami w Polskę.

  23. Muchołapka wygląda jak podstawa chłodni kominowej,taka chłodnia stała jeszcze niedawno w Guben na terenie zakładu CFG. Ale jest inna możliwość, sam wieniec mógł służyć do testowania startu pionowego i sterowania dzwonem czy też latającym spodkiem.kanał pod dzwonem tłoczył powietrze do chłodzenia testowanych prototypów dzwonu .

Dodaj komentarz