Mury obronne Wołów

Wołów, jak na większe miasto przystało, był miastem ufortyfikowanym. Pozostałości tych fortyfikacji można oglądać do dzisiaj, tak więc zapraszam do małej wycieczki wzdłuż południowej części murów obronnych Wołowa, która oczywiście, jak to u mnie bywa, nie obyła się bez przygód.

Spacer wzdłuż murów rozpoczęliśmy na Skwerze Sybiraków pod rzeźbą wołów, które są turami, ale mają już rogi, bo z tego co czytałam ukradziono je. Ciekawe po co komu rogi?
Rzeźba wołów postawiona była w 1965 roku i stała się symbolem miasta. W tym miejscu na murze znajdują się daty: 1285 – data otrzymania praw miejskich, oraz 1945 – przyłączenie Wołowa do Polski i zasiedlenie go przez ludność wileńską, tarnopolską, repatriantów oraz ludność łemkowską tak, że właściwie nie pozostał tu żaden autochton.

Kiedy szliśmy sobie przy tych XV wiecznych murach, wysokich na niekiedy 7 metrów, urzekły nas liczne bramy, w których pozowaliśmy sobie do zdjęć.

Mury obronne Wołów 9 768x1024 Mury obronne Wołów
Dolnośląska Podróżnica w przekręconej spódnicy przy murze

Nie jest tak różowo, że wzdłuż murów cały czas prowadzi jakaś ścieżka spacerowa, w pewnym momencie skończyła się i nasz spacer kontynuowaliśmy w pozostałości fosy. Natomiast niestety, żadne baszty się nie ostały. Zburzono je w XVIII wieku, kiedy to zasypywano też fosę. Tę drugą jak widać jeszcze gdzieniegdzie możemy podziwiać.

W pewnym momencie wypatrzyliśmy kościół św. Wawrzyńca i postanowiliśmy sobie do niego zboczyć. No dobra, tak naprawdę wypatrzyliśmy go wcześniej i mieliśmy w planach tam podejść, ale chcieliśmy się pokręcić 😉
Więc kiedy doszliśmy do kościoła ucieszyliśmy się, że zastaliśmy drzwi otwarte. Góra czy dół, taki mieliśmy wybór dalszej drogi.
– Chodźmy w górę – powiedział Paweł – może uda nam się dojść na szczyt tej wieży kościelnej.
– Dobrze – zgadzam się chętnie, bo ja zgodna kobieta jestem.
Na szczyt wieży nie udało nam się wejść, ale dotarliśmy na chór. Przyznam, że kościół swoim barokowym wyposażeniem robi wrażenie, więc zachciało mi się cykać. Więc cyk cyk, a tu nagle z dołu głosy słyszę:
– A kto wam tu pozwolił wejść? – krzyknął z dołu do nas młody człowiek, pan od remontu.
– Było otwarte, więc weszliśmy się pomodlić. – niepotrzebnie zaczął się tłumaczyć Paweł. Ja dalej jak niby nigdy nic cykałam fotki zauroczona wnętrzem.
Kiedy zeszliśmy na dół oczywiście pan przywitał nas w drzwiach. Serdecznie uścisnęliśmy sobie rękę. Serio, bez ironii, kiedy się uśmiecham i podaję rękę wielu mięknie.
Powiedział nam, że kościół zazwyczaj jest otwarty o 7:00 kiedy jest msza, a poza tą godziną pilnuje go Siostra Zakonna. I że dobrze, że nas nie widziała, bo by była boruta i miałby on nieprzyjemności, a i nam byłoby niemiło. A on tu tylko remontuje, więc za co miałby jeszcze dostać. Postępowe ze strony zakonnicy, nieprawdaż?
Kiedy po kolejnym uścisku dłoni pożegnaliśmy się szliśmy z Pawłem kontynuować spacer wzdłuż murów, zauważyliśmy wyłaniającą się z zakrystii Zakonnicę. Przyspieszyliśmy kroku śmiejąc się w głos. Kiedy zatrzymaliśmy się Paweł spytał:
– A co by było, gdybym specjalnie na pielgrzymkę do tego właśnie kościoła z moich Kielc jechał?
– To byś się wcześniej z Siostrzyczką umówił Paweł – odpowiedziałam radośnie.

Wróciliśmy do kontynuowania naszej wycieczki przy murach. Doszliśmy do ostatniego kawałka przy Zamku Wołów, gdzie mieści się Starostwo Powiatowe.
Tam przy Zamku chwilę zastanawialiśmy się, czy ten fragment to mury obronne, czy ściana domu, który tu stał. Mury? Ściana? jak myślicie?

Mury obronne Wołów 15 1024x768 Mury obronne Wołów
Mur czy ściana budynku?

Po odwiedzeniu Zamku i poszukiwaniu murów doszliśmy do MiGa 17PF w Wołowie i stwierdziliśmy, że pójdziemy zobaczyć drugi kościół w okolicach wołowskiego rynku i tak skończył się nasz spacer po murach obronnych.

Samolot w Wołowie 2 1024x768 Mury obronne Wołów
Samolot MiG w Wołowie

Mury obronne Wołów, kościół św. Wawrzyńca w Wołowie oraz MiG na mapie:

Loading map...

loading Mury obronne Wołów

RelatedPost

5 thoughts on “Mury obronne Wołów

  1. No fajnie to tam zrobili, nie powiem 😉 Oczywiście ławeczka z browarem musi być bo w Polsce nie można wypić w cywilizowany sposób 😉 Jeśli chodzi o zagadkę obstawiam ścianę. A kościół to normalka, albo zakonnica czy inny kościelny ze szlabanem, albo krata.

  2. Właśnie za tym murem na zdjęciu ( ze Starostwem ,zamkiem), po prawej stronie jest wyśmienite żarełko , mniam :-). Ja obstawiam żarełko :-).

  3. Dolnośląski Podróżniku trochę po macoszemu postraktowałeś moje rodzinne miasto. Małe, na uboczu i senne jak wiele takich miast w Polsce. Oprócz opisanych miejsc warto dodać: były bank przy Pl. Sobieskiego, który został obrabowany w ’62 – największy rabunek w historii Polski, obok jest moja alma mater Liceum im Kopernika, za moich czasów małe gniazdko intelektualne, w górę ulicy była gorzelnia, oj jak czasami zalatywało spirytusem w czasie lekcji, na drugim końcu miasta jedno z największych więźeń w Polsce, dalej nieczynne od dawna kino Zew, stacja i budynek kolejowy, stara Poczta, i jak na takie małe miasto wspaniały basen teraz odnowiony, że o gliniankach nie wspomnę. Warto dodać że to po repatriacji to drugi dom M. Heramszewskigo jedyny polski kosmonauta. Pamiętam jak piloci Hermaszewscy latali nad Wołowem żeby dać znać swojej Matce że to oni. Co prawda nie mogę tego potwierdzić ale Wołów był jedynym miastem po wojnie który miał prohibicję. Kościół św. Wawrzyńca to za moich czasów ‚ewangelik’. Chyba to był ’76 jak z grupą przyjaciół, Janusz, Jola, Waldek, Marek, Nina, Kasia i ja, weszliśmy to środka przez okno, Wszystko było zabite dechami, zaniedbane i zniszczone. Zwiedzliśmy wszystko. Wdrapaliśmy się także na wieżę. Schody były marne. Także użyliśmy rusztowań na których wisiały dzwony – cztery. Gdzieś na samej górze wieży powinny być nasze inicjały, ciekawe czy przetrwały. Widok był, jest wspaniały. Janusz miał foto kamerę czy zdjęcia przetrwały, nie wiem.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.