Miedzianka

Dziękuję za kilkadziesiąt wiadomości mejlowych, smsowych i telefonicznych dotyczących ciszy na Dolnośląskim Podróżniku. Otóż mam ostatnio urwanie głowy, trochę fajnych zmian w życiu. Ponad to Dolnośląski Podróżnik był jakiś czas poza granicami naszego pięknego Regionu (co Wy na to, by uruchomić cykl „Dolnośląski Podróżnik na wyjeździe”?). Kiedy nie byłam poza Regionem, to zbieram materiał. Dużo materiału i tak naprawdę nie wiem teraz w co pierwsze ręce włożyć 🙂 Tak więc doszłam do wniosku, że dokończę opis miejsc, które zwiedziłam w intensywny weekend z Andrzejem 😉

Podkuszona milionem informacji w sieci, oraz książką Filipa Springera „Miedzianka. Historia znikania” postawiłam sobie za cel zobaczenie ocenienie szału, jaki panuje w okół wioski. Więc jak dla mnie szału nie ma.

Miedzianka 2 1024x767 Miedzianka
Miedziankowe krzaki

Podjechaliśmy do wioski, w celu typowego połażenia po „centrum” wioski z małym odbiciem na jedną z hałd. Poza faktem, że prawie urwaliśmy podwozie na dziurach na drodze, było fajnie. Ponieważ była Maja, odpuściliśmy zapuszczanie się do którejkolwiek sztolni górniczych. Bezpieczeństwo to podstawa!

Obeszłyśmy z Mają dookoła XIX-wieczny kościół p.w. Jana Chrzciciela, który się nie zapadł mimo, że pod nim przechodzą chodniki kopalniane. Z informacji w sieci wyobrażałam sobie co najmniej, że przed kościołem będzie potężna dziura, że chodzenie tam będzie związane z ryzykiem nagłego wpadnięcia w jakąś dziurę. Nic z tych rzeczy. Kościół, jak kościół. Szkoda, ze zamknięty, lubię te chłodne wnętrza.

Sporo uwagi poświęciliśmy ruinom prawdopodobnie pałacyku lub dworku, które znajdują się za kościołem. Było to dla nas dość atrakcyjne, choć do podziemnej części ruiny z powodów bezpieczeństwa nie zdecydowaliśmy się wejść.

Zwróciliśmy także uwagę, na budynek, który był kiedyś dobrze prosperującą karczmą. Dziś także w runie.

Miedzianka 6 1024x767 Miedzianka
Była karczma „Ratuszowa”

Jeśli chodzi o hałdę, to była dla nas trochę atrakcyjna, gdyż znaleźliśmy resztki poniemieckich porcelan, oraz różowe i czarne minerały 🙂

Osobiście uważam, że wioska jak wioska. Wiele takich wiosek jest w Polsce, które uległy zniszczeniu, które opustoszały. Po zamknięciu kopalni właściwie mieszkańcy Miedzianki nie mieli z czego żyć, ziemia do upraw się nie nadaje. Inwestycje naziemne także są zagrożone, poprzez szkody górnicze. Nie da się natomiast ukryć, że Pan Springer zrobił dużo pisząc o wsi, gdyż teraz tłumy turystów przyjeżdża, by zobaczyć i być może tak jak ja przeżyć rozczarowanie. A autorzy publikacji np. w czasopiśmie Odkrywca mają gorący i sensacyjny temat.

A sensacji jest sporo, bo krąży wiele historii o ginących, a wręcz znikających, zaraz po wojnie ludziach w tajemniczych okolicznościach, lub o zachorowaniach na tajemnicze choroby. A jak wiadomo… Tajemnice dobrze się sprzedają…
Planowałam wziąć na tapetę eksploracyjną Miedziankę, ale co z tego wyjdzie? Czas pokaże. A teraz zapraszam chętnych na wiadomości miedziankowe z eksploracyjnego świata na forum sztolnie.

One thought on “Miedzianka

  1. Miasteczko teraz nie robi wrażenia, bardziej robi wrażenie porównanie aktualnego widoku ze starymi widokówkami… no i warto wspomnieć, że w ostatnich latach z miedziankowskich hałd opisano kilka nowych minerałów na terenie Polski, w tym trafiały się okazy wręcz klasy światowej – np. philipsburgitu (kilka okazów jest aktualnie prezentowana na wystawie w ratuszu we Lwówku Śląskim – wystawa „Minerały Polski”)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.