Zamek Topacz, czyli miejsce nadmuchane jak balonik

Wasza Dolnośląska Podróżnica wylądowała na antybiotyku, więc wzięła ulotkę leku i czyta, czyta, czyta… A że czytać umie, to wyczytała, że lek jest między innymi na cholerę.
– Super, – mówi swojemu Przyjacielowi troszku po fachu Wojtkowi – może mnie przez najbliższy tydzień cholera nie trafi.
– Na choler ci to? – pyta przekornie Wojtek.

Ale ja tu pitu pitu, a prawda jest taka, że przez ten Przerzeczyn-Zdrój to ja do Zamku Topacz z Wrocławia jechałam. Taki kawał drogi, będzie 100 km, by dowiedzieć się, że Muzeum Motoryzacji znajdujące się tam, jest czynne po południu. Nosz myślałam, że mnie trafi, w totka lepiej żebym nie grała, bo mam trafność ostatnio 0%. Jak jadę w weekend, to jest czynne w tygodniu, jak jadę w tygodniu to jest czynne w weekend. I tak w koło Macieju. No trudno, mogłam pooglądać za to autka stojące na zewnątrz…

No właśnie na zewnątrz to wszystko takie ładne przystrzyżone. Trawniczki, zameczek piękny. Ale to wszystko jakieś takie jak bańka. Którą Dolnośląski Podróżnik postanowił przebić. Nawet komentarze na nie bywają budujące.

Restauracja… Serio, byłam głodna jak wilk. Po przejechaniu 100 km i intensywnym zwiedzaniu, po małym śniadaniu włącza mi się ssanie i pragnienie kawy. Owszem jest tam restauracja. Ale ta restauracja nie wiem czy otwarta, czy zamknięta. Nic nie wita, nic nie zachęca. Nawet wewnątrz lamp nie widać. Wszystko sprzątnięte łącznie z menu na stojaku. Nie wiem, nie zjadłam. A Dolnośląska Podróżnica głodna, to zła. Poszłam dalej, szybko, żeby zdążyć z jedzeniem w domu przed pracą.

Zamek Topacz 3 767x1024 Zamek Topacz, czyli miejsce nadmuchane jak balonik
Restauracja

Dalej była recepcja hotelu, fontanna nieczynna. Kobiety w kieckach w zielonym meleksie i pani typ bizneswomen z identyfikatorem, więc pewnie recepcjonistka.

Zamek Topacz 4 1024x758 Zamek Topacz, czyli miejsce nadmuchane jak balonik
Recepcja

Doszłam do zamkniętego Muzeum Motoryzacji (na stronie jeszcze mają weekend majowy 😉 ) i jak wspomniałam, zamknięte było. Więc obejrzałam autka przed Muzeum. I oto co widzę? Oto są! One! Otwarte drzwi do jednej z wypaśnie odnowionych stodół, podpisane sala kolumnowa.
Wreszcie zrobię super fotkę – myślę sobie. Aż nagle widzę dwóch ubranych w garnitury mężczyzn.
– Dzień dobry – mówię wesoła z uśmiechem nr 5.  – czy mogę sobie zajrzeć?
– Proszę bardzo – odpowiada łysiejący pan około 40-tki.
Ledwo zdążyłam wziąć do ręki aparat, a panowie przed nosem zaczęli zamykać mi drzwi mówiąc:
– Już pani zobaczyła?
I buch. 2:0 dla Hotelu Zamek Topacz. I to na duży minus.

Była jeszcze sala kominkowa, ale naprawdę nie zdecydowałam się wejść. Może gdybym miała w rękach najnowszą lustrzankę Canona, but na obcasie z czerwoną podeszwą, kieckę do kolan, bluzkę z kołnierzykiem, 20 kilo mniej, no i obowiązkowo makijaż. A ja nie uczesana, w bluzie i leginsach ze spojrzeniem rządnym jedzenia i kawy.

Przeszłam za to przez przystrzyżony trawnik, bo i kadr z niego dobry. I 10 koniczyn czterolistnych rosło.  Więc później kręcił się w okół mnie ogrodnik, że ciężko było mi skadrować czterolistne cudo bez niego, a z zamkiem w tle.

Zamek jak to z zamkami bywa, z przodu ślicznie, po drugiej stronie remont. Troszkę mniej wygolona trawa.

Zamek Topacz 14 1024x767 Zamek Topacz, czyli miejsce nadmuchane jak balonik
Tył zamku

Kiedy zła, znudzona i GŁODNA stamtąd wychodziłam, to już działała fontanna.

Zamek Topacz 16 759x1024 Zamek Topacz, czyli miejsce nadmuchane jak balonik
Czynna fontanna

3 thoughts on “Zamek Topacz, czyli miejsce nadmuchane jak balonik

Dodaj komentarz