Wiatrak w Lutyni

Wiatrak w Lutyni 2 550x413 Wiatrak w Lutyni

Szymon Podróżnik w ramach swojego projektu magia spotkania zachęcił mnie do napisania mojej historii dotyczącej niezwykłych ludzi.
Moja historia wyglądała tak:

Często jeżdżę po małych dolnośląskich wsiach i miasteczkach, które kryją w sobie wiele ciekawostek. Tak też trafiłam do starego wiatraka w Lutyni – wsi tuż za granicami Wrocławia. Wiatrak jest niekwestionowanym zabytkiem, koźlakiem z 1845 roku, ale stoi na posesji prywatnej, zatem trzeba liczyć się z gościnnością właścicieli lub jej brakiem. W tym wypadku okazali się oni bardzo sympatyczni, zatem wkroczyłam z aparatem i zachwycałam się tą śliczną budowlą. Nagle znienacka podszedł do mnie starszy mężczyzna. Zaczęliśmy zwykłą uprzejmą rozmowę. Okazało się, że Pan Stanisław sam dokonywał renowacji zabytku, gdyż jest historykiem sztuki. Tak zaczęła się dla mnie jeszcze ciekawsza podróż po historii Człowieka i odkrywanie ciekawych jej zakamarków. Usłyszawszy, że rekonstrukcję wiatraka dokonywał na linach spadochronowych, dowiedziałam się, że Pan Stanisław był pilotem. Poza tym, że szkolił lotników we wrocławskim aeroklubie, to jeszcze wykonywał loty pasażerskie. Więcej! Brał udział w akcji gaszenia pól bawełny w Afryce.

Tuż obok wiatraka znajduje się sad Pana Stanisława, w którym rosną brzoskwinie, a okolice Wrocławia to najlepszy region hodowli brzoskwiń. Więc dostałam zaproszenie na początek lipca do zakupu, bo muszę przyznać się, że dżemy produkuję w ilościach wręcz przemysłowych. Dostałam także zaproszenie na październik na miodobranie, bo pod drzewkami brzoskwiń znajduje się pokaźny rząd uli. Od słowa do słowa Pan Stanisław pochwalił się także, że napisał książkę, której egzemplarz z radością mi podarował. Treść książki określił jako trudną, więc się nie sprzedała. I wiecie co? Jest to najlepsza książka jaką ostatnimi czasy czytałam. Jest to mój ulubiony gatunek, proza poetycka. Książka na pograniczu Bruno Schulza i Edwarda Stachury, z odczuwalną inspiracją Nabokova. Chłonę każde jej zdanie, wypisuję cytaty, które poruszają we mnie najczulsze emocje.

Pan to Stanisław Pasternak, poeta i prozaik. Niesamowita postać, a przede wszystkim skromny i sympatyczny człowiek, z piękną historią. Poznanie Go, było dla mnie ogromnym zaszczytem. A w domu śmieją się ze mnie, że zawsze poznam kogoś ciekawego, bądź wrócę z czym wyjątkowym w rękach.

I nie muszę daleko jechać, wystarczy 10 km od domu!

źródło, gdzie znajdziecie więcej interesujących historii: http://szymonpodroznik.pl/magia-spotkania/

Wiatrak w Lutyni 10 413x550 Wiatrak w Lutyni

Wiatrak w Lutyni 8 550x413 Wiatrak w Lutyni

A teraz skoro większość wiecie, to krótka informacja na temat samego zabytku.
Przede wszystkim jak pamiętacie mamy kilka rodzajów wiatraków. Mamy paltraki, wiatraki holenderskie, oraz koźlaki. Właśnie koźlakiem jest wiatrak w Lutyni.

Wiatrak w Lutyni 3 413x550 Wiatrak w Lutyni

Koźlak to najprostszy typ wiatraka, posiada kozioł, na którym opiera się cała konstrukcja wiatraka. Wiatrak ten można RĘCZNIE przekręcić w kierunku wiejącego wiatru, aby skrzydła wiatraka efektywniej się obracały. Wiatrak w Lutyni nie posiada skrzydeł.

Wiatrak w Lutyni 7 413x550 Wiatrak w Lutyni

Według informacji na tablicach w Lutyni wygląda to tak:

Jest to jeden z niewielu na Dolnym Śląsku wiatrak koźlak bezskrzydłowy z XIX wieku. Wiatraki kozłowe są najstarszym typem wiatraka występującym na ziemiach polskich. Ich cechą charakterystyczną jest to, że cały budynek wiatraka jest obracany wokół pionowego, drewnianego słupa tzw. sztembra. Sztember podparty jest najczęściej czterema zastrzałami, a jego dolne zakończenie tkwi w dwóch krzyżujących się podwalinach. Tak skonstruowane podparcie budynku nosi nazwę kozła.

Wiatrak koźlak posiadał 3 kondygnacje: dolna wyłączona była z użytkowania, jako że była zajęta przez konstrukcję kozła, zaś na kondygnacji środkowej i górnej odbywała się produkcja mąki. Mechanizm mielący zboże znajdował się na III kondygnacji. Napęd urządzeń młyńskich odbywał się za pomocą drewnianego wału skrzydłowego o osadzonego na nim koła palecznego, którego średnica dochodziła do 4 metrów. Koło paleczne było zazębione z mniejszym kołem zębatym, tzw. cewią, której średnica była o wiele mniejsza i wynosiła zwykle około 40 cm. Wszystkie mechanizmy i przekładnie wykonane były z elementów drewnianych łączonych ze sobą bez użycia stali.

Wiatrak w Lutyni 9 432x550 Wiatrak w Lutyni

Wiatrak w Lutyni 4 413x550 Wiatrak w Lutyni

Obok wiatraka znajdują się piękne żarna.

Wiatrak w Lutyni 11 550x413 Wiatrak w Lutyni Wiatrak w Lutyni 12 413x550 Wiatrak w Lutyni

Pan Stanisław Pasternak robił i robi co może by ratować zabytek. Próbuje zainteresować wiele instytucji… Jednak bezskutecznie.
Skuteczne jednak są korniki…

Wiatrak w Lutyni 5 376x550 Wiatrak w Lutyni

Wiatrak w Lutyni na mapie:

Loading map...

loading Wiatrak w Lutyni

11 thoughts on “Wiatrak w Lutyni

  1. Tereny zupełnie mi obce. Troche głupio tak nie znać własnego kraju. Obiecuje nadrobić i z pewnością wykorzystam Tw obszerna wiedzę w tym temacie. Pozdr serdecznie

  2. Jak będę jechać rowerem na zachód od Wrocławia to na pewno tam wstąpię. Bardzo mi się ten wiatrak spodobał. A Twoja mapka jest świetna! Naprawdę lubię nasze województwo, jestem szczęśliwa że tu mieszkam 🙂

  3. Nie wiem, czy Pan Stanisław zdradził jeszcze jedną tajemnicę, mianowicie sam zrekonstruował samolot, który ponad 100 lat temu przeleciał po raz pierwszy Kanał La Manche. Mało tego, przeleciał tą samą trasę. Jako że na podwórku, jak zauważyłaś brak hangaru, nieoceniona żona zgodziła się zmianę funkcji domu na warsztat…na parterze domu zostały rozebrane ścianki działowe, i tam przez kilka lat powstawał wspaniały pojazd…

    1. Nie zdradził 🙂 Dzięki za informację 🙂 Czytałam że planuje przelecieć, ale nie wiedziała że tego dokonał 🙂

  4. W Lutyni warto też zwrócić uwagę na krzyże pokutne, jeden jest przy wyjeździe z Lutyni w stronę Wrocławia (wschód), drugi nad wejściem do kościoła parafialnego (z XIV w.). Przy tym samym kościele, od strony gimnazjum jest też pięknie odrestaurowane sgrafitti….

Dodaj komentarz