Pałac w Roztoczniku

Pałac w Roztoczniku to kolejny obiekt z Mapy Atrakcji Dolnego Śląska i doprawdy wciąż zachodzę w głowę, czym kierowali się jej twórcy, gdyż to wprawdzie niewątpliwa atrakcja Dolnego Śląska, jednak znów zupełnie niedostępna do zwiedzania. Wniosek nasuwa mi się taki, jeżdżąc za zabytkami i ciekawymi miejscami umieszczonymi na tej mapie musimy być przygotowani, że niektóre z nich zobaczymy zza płotu.

DSCN9560 Pałac w Roztoczniku

DSCN9559 Pałac w Roztoczniku

Ten neobarokowy pałac powstał prawdopodobnie w miejscu neorenesansowego dworu z inicjatywy rodziny von Seherr – Thoss pod koniec XIX wieku. Do końca II Wojny światowej pozostał w ich posiadaniu. Po wojnie otwarto tam szkołę rolniczą, a w epoce rolniczego sukcesu mieścił się Zespół Szkół Mechanizacji Rolnictwa, który pewnie wykwalifikował wielu specjalistów w tej dziedzinie, a którzy ocenie z czerwonymi twarzami snują się smętnie po wsi z rękami z butelkami po piwie, lub z tym szlachetnym bursztynowym trunkiem i wskazują dość pokrętnie zapytani o drogę.

DSCN9561 Pałac w Roztoczniku

Epoka rolnictwa się skończyła, więc i Zespół Szkół zakończył swój żywot (w 2005 roku) i pałac trafił w ręce Zarządu Powiatu Dzierżoniowskiego, który próbował go kilka lat sprzedać. Udało się to dopiero w kwietniu 2012 roku i tak w drodze licytacji pałac za ponad 2 miliony złotych odkupił prywatny inwestor z Wrocławia, Andrzej Kłos – prezes spółki „Kłos Investment” sp. z o.o. (jako jedyny stanął do przetargu). Pan Andrzej w pałacu planuje otworzyć ośrodek opieki dla ludzi starszych, gdyż jak twierdzi ta koncepcja gwarantuje pełną rewitalizację obiektu. Takie zapewnienia były w 2012 roku, lecz jedyne informacje jakie znajduję dotyczą problemów z zapłatą, a jak wiadomo od tego czasu minęły już 2 lata. Postanowiłam zapytać w Starostwie Powiatowym jak obecnie wygląda sytuacja. Dostałam wyczerpującą odpowiedź, że oczywiście zapłata wpłynęła do Kasy Powiatu jeszcze w kwietniu 2012 roku. Niestety w 2013 roku zaczęły się problemy finansowe Pana Andrzeja i projekt nie jest realizowany. Bardzo przykra ta sytuacja, ale rozumiem człowieka, który wydał 2 miliony złotych i musiał jeszcze zdobyć 15. Czasem się nie da…  Mam nadzieję, że Pan Andrzej Kłos jeszcze kiedyś wróci do realizacji pierwotnych założeń.

Wiadomo, że pieniądze z wpływu miały pójść na najpilniejsze inwestycje oświatowe w Regionie, jak tam przedszkola Dzierżoniowianie?

Przed szkołą stał niegdyś pomnik kombatanta, który po likwidacji szkoły zlikwidowano, a właściwie przeniesiono tablicę na nowy pomnik (o jego istnieniu dowiedziałam się po ptokach).  Natomiast jeszcze całkiem fajnie wygląda staw w parku naprzeciw pałacu.

DSCN9564 Pałac w Roztoczniku

Na przeciw pałacu znajduje się park z stawami i pięknym pomnikiem przyrody. Nie pchałam się weń (ani w staw, ani w park), gdyż padał deszcz.

Pałac w Roztoczniku na mapie:

Loading map...

loading Pałac w Roztoczniku

6 thoughts on “Pałac w Roztoczniku

  1. taaak..jak tak dalej pójdzie ,to wktótce wszystkie polskie zabytki zamki dwory pałace które będą odsprzedawane osobom prywatnym i często gesto nieodpowiedzialnym,zadłużonym bądź myślącym o własnym nosie i „prywatnym” pałacyku to będzie można tylko i wyłącznie oglądać albo na mapie i ze zdjęc albo właśnie za płotem..a przecież to powinno być państwowe!nasze!polskie dla każdego!dla obywatela Polski i kazdego czlowieka do zwiedzania!.a gdzie indziej choćby za granicą zabytki sa kupowane remontowane i UDOSTEPNIANE DLA ZWIEDZAJĄCYCH..tu..istny EGOIZM I PARANOJA!zwlaszcza przepisów prawnych parodia!

    1. O czym Ty piszesz! Jeśli kupię sobie pałacyk i go wyremontuje i zamieszkam to chcesz mi tam wchodzić i oglądać, może jeszcze moją sypialnie, gdzie śpię (pewnie nie sam :-)), przy okazji zajrzysz do stoliczka nocnego, żeby zobaczyć jakich gumek używam :-). No trochę szacunku dla prawa własności, to nie czasy komuny, że wszystko jest nasze i każdy kradł ile wlazło. Jeśli obiekt jest potencjalnie ekonomiczny do udostępniania to się to robi a jeśli nie to jest prywatnym domem od którego wara, bo to święte prawo własności. Państwo sprzedając zabytki zdaje sobie z tego sprawę i godzi się na taki układ, więc pretensje do państwa nie do właścicieli. Zresztą w żadnym kraju tak nie ma, żeby udostępniać obiekty prywatne, jeśli się komuś to opłaca to robi, jeśli nie to możesz oglądać zza płata i tyle. Popatrz sobie na bogatsze od nas państwa europejskie, a zwłaszcza na Anglię i posiadłości Windsorów.

  2. Wiadomo że mamy kulawe prawo w Państwie Prawa, bo przed sprzedażą zabytkowej nieruchomości, więc chronionej przez prawo powinno się gruntownie sprawdzić oferenta i jego możliwości finansowe – jego oficjalnie głoszone plany nie muszą mieć nic wspólnego z prawdą a na odsprzedaży z powodów „nieprzewidzianych” kłopotów można doskonale zarobić – proste… Szkoda że nie kupił Bentley’a (te same pieniądze) a potem nagle zauważył że nie ma na benzynę…

    1. Fakt, prawo mamy troszeczkę kulawe. Ochrona prawna państwa jest tylko utrapieniem, która po części wpływa na niszczenie zabytków. Nadzór konserwatorski jest pozbawiony egzekucji. Chyba najlepszym rozwiązaniem byłoby zwiększenie ulgi do 75% z warunkiem cofnięcia ulgi, jeśli obiekt nie zostanie przywrócony do świetności w określonym czasie. Wtedy skończyłoby się kupowanie zabytków przez osoby przypadkowe. Dla wyjaśnienia, od ceny nieruchomości w przypadku obiektów zabytkowych stosuje się ulgę w wysokości 50% a więc nabywca płaci tylko połowę kwoty.

      1. Dobrze mówisz z tą egzekucją nadzoru konserwatorskiego. Zdecydowanie tego brak. Mądre jest także cofnięcie ulgi w przypadku braku realizacji założeń.
        Poza mienie państwowym jest też mienie Agencji Rolnej, a zabytki będące ich własnością (czy AMR jest własnością Państwa?) mają się najgorzej.

  3. Staram się zachowywać obiektywizm pisząc, natomiast mam jakieś przeczucie, że tutaj było coś większego, w co były zamieszane także inne firmy. Nie koniecznie 100% polskie. Mogę się mylić.
    Poza tym dochodzi jeszcze czynnik Grundmanna, który tu urządził skrytkę, kto wie czy nie szukano czegoś grubszego…

Dodaj komentarz