Wielkanocny Jarmark w Jeleniej Górze

Ponieważ postawiłam sobie bojowe zadanie, poza opisywaniem dolnośląskich miejsc oraz regionalnych produktów, opisywanie także wydarzeń w regionie. Niestety nie jestem w stanie być wszędzie i we wszystkich imprezach uczestniczyć, tak więc postanowiłam zaprosić do podzielenia się relacją z pewnej imprezy Ojca Chrzestnego tej strony: Konrada, twórcę Stowarzyszenia Historyczne Sudety.
Konrad wraz ze swoją rodziną odwiedził wielkanocny jarmark w Jeleniej Górze. Oto jego  bardzo subiektywna relacja z tego wydarzenia. Uwaga, Konrad słynie z dość ciętego języka i dosadnych opinii:

Zachęceni przez reklamy w radiu, dzisiaj tj w niedzielę palmową roku pańskiego 2014 (jednak Majowie się mylili), zawitaliśmy na Jarmark Wielkanocny organizowany przez jeleniogórskie Centrum Kultury.
Jarmark w pierwszej chwili skojarzył mi się z tym, że będzie kolorowo, tłocznie i gwarno. W rzeczywistości było trochę kolorowo, bardzo tłocznie i hałaśliwie. Ale od początku.

Jarmark, a w zasadzie jarmarczek, zlokalizowany był nie na rynku czy na jakimś placu, ale w ślepej uliczce długości około 30 metrów, prowadzącej do budynku Centrum Kultury. Ślepej dlatego, że w pewnym jej miejscu stał znajdował się ogrodzony placyk z malującymi coś dziećmi, tak że odwiedzający był, chcąc nie chcąc, kierowany do budynku Centrum Kultury.

Jarmark w Jeleniej Górze 1 736x1024 Wielkanocny Jarmark w Jeleniej Górze
Informacja o jarmarku

Jarmark można podzielić na dwie części: zewnętrzną i wewnętrzną.
W części zewnętrznej, czyli na tej uliczce było stoisko jakiejś czeskiej firmy produkującej „koralky”, czyli szklane koraliki wraz z maszyną do ich produkcji, kilku stoisk z ozdobami, koszyczkami, pisankami i drapankami (mam nadzieję, że jajka służące do ich wyprodukowania były ugotowane na twardo).

Najbardziej zaciekawiło mnie (poza procesem produkcji szklanych koralików) stoisko człowieka, który miał na piersi przypiętą plakietkę: „Cudotwórca” i takie wizytówki wraz z numerem telefonu, oferującej różne ozdoby i koszyczki wykonane z makaronu (czyżby cuda też były makaronowe?). Poza tym na stoiskach były podobne do siebie rzeczy. Oglądanie umilała muzyczka obiegająca z rozwieszonych głośników, nie koniecznie w klimacie świąt Wielkiej Nocy, dodatkowo w pobliżu budynku Centrum Kultury mieszająca się z hałasem dobiegającym ze środka.

Zazwyczaj na jarmarkach, przy każdym stoisku spotkać można kartę z informacją jaka firma/rzemieślnik/chałupnik i według jakiej prasłowiańskiej receptury oferowane rzeczy produkuje. Niestety tutaj tego zabrakło, oczywiście poza czeskim stoiskiem.

Odrębną kwestią było miejsce dla dzieci, na którym ubrane w foliowe kaftaniki dzieciaki mogły pokolorować wyciętego ze sklejki barana lub jelenia. Zastanawiałem się dlaczego barana i jelenia. Na początek wpadło mi do głowy że baran jest symbolem Wielkanocy, co prawda zazwyczaj w innej pozie, a jeleń jest symbolem Jeleniej Góry. Jednak po chwili doszedłem do wniosku, że tu chodzi o odsetek przedstawicieli obu gatunków w naszym społeczeństwie.

Jarmark w Jeleniej Górze 2 1024x685 Wielkanocny Jarmark w Jeleniej Górze
Malowane przez dzieci jelenie i baranki

Postanowiliśmy wejść do wnętrza Centrum Kultury. Na początek, w korytarzu, obejrzeć można było Panią przebraną w ludowy strój, robiącą z wełny, na kołowrotku, włóczkę. Dość ciekawie to wyglądało.

Jarmark w Jeleniej Górze 5 685x1024 Wielkanocny Jarmark w Jeleniej Górze
Produkcja włóczki

Potem udaliśmy się do sali, w której panował olbrzymi ścisk, hałas i ogólny tumult. Widziałem stanowisko jakiegoś koła gospodyń wiejskich, które przebrane w odpowiednie stroje próbowały śpiewać jakieś pieśni. Niestety akompaniamentu nie było i starsze panie darły się jedna głośniej od drugiej. Były też tam rozstawione jakieś ciasta. Było jeszcze jakieś stoisko z wyrobami ze szkła, ale szczegółów nie pamiętam. Za komentarz na temat tego co się tam działo niech wystarczą słowa 3-letniego dziecka, wniesionego tam na rękach, które po chwili powiedziało: „boję się”. Dodam, że podobna reakcja wystąpiła u tego dziecka po obserwacji pracy młota wyburzeniowego.

Ogólnie cały jarmark wyglądał na mało zorganizowany. Zabrakło przede wszystkim miejsca i jeszcze raz miejsca. Oraz opisów i informacji – tu wyjątkiem są stoiska Czechów, pani robiącej włóczkę i miejsce dla dzieci kolorujących parzystokopytne.

Dodaj komentarz